codziennosc





Aktualności

"Wyrok śmierci orzeka Ministerstwo Zdrowia"

Drukuj PDF

Wielokrotny mistrz Polski otrzymuje rentę w wysokości 600 zł. Bez refundacji nie stać go na leczenie. Z dnia na dzień jego wzrok osłabł do tego stopnia, że widział jedynie rozmazane kontury. Mowa stała się bełkotliwa, stracił czucie od pasa w dół. Stał się bezwładnie leżącym workiem, zdanym na polski system lecznictwa. Przeliczył się.

Od pierwszego stycznia 2012 r. wchodzi w życie nowa ustawa refundacyjna. Rozwiązania zapisane w tym akcie prawnym budzą kontrowersje wśród wielu grup społecznych: pacjentów, ekonomistów, prawników, stowarzyszeń przedsiębiorców, lekarzy, farmaceutów i producentów leków. Chyba żadna ustawa nie zebrała w ostatnim czasie aż tak wielu głosów krytyki. Według Centrum im. A. Smitha ustawa refundacyjna wprowadza rozwiązania gorsze niż z czasów PRL.

Zyska głównie NFZ

Od nowego roku Narodowy Fundusz Zdrowia będzie mógł przeznaczać na refundację leków nie więcej niż 17 proc. wydatków na świadczenia zdrowotne. W 2009 r. fundusz wydał na ten cel prawie 19 proc. Czy te oszczędności mogą uderzyć w pacjentów? Według ekspertów z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową jedynym wygranym będzie NFZ, który zaoszczędzi ponad 200 mln zł w ciągu roku, a Naczelna Rada Lekarska uważa, że ustawa ograniczy dostęp do niektórych leków i programów terapeutycznych. Już teraz pacjenci skarżą się na rozwiązania wprowadzone w nowej ustawie.

Jacek Gaworski przez 22 lata uprawiał wyczynowo szermierkę. Wielokrotny mistrz Polski był przez lata członkiem kadry narodowej i olimpijskiej. W 2004 roku zachorował na stwardnienie rozsiane.

- Z dnia na dzień, mój wzrok osłabł do tego stopnia, że widziałem jedynie rozmazane kontury – pisze sportowiec na swoim blogu. - Mowa stała się bełkotliwa, straciłem czucie od pasa w dół. Z człowieka aktywnego stałem się bezwładnie leżącym workiem, zdanym na polski system lecznictwa. Ministerstwo Zdrowia ustawą refundacyjną pokazało, gdzie ma chorych. Jestem wściekły przede wszystkim na siebie, że byłem głupi i naiwny, robiąc sobie nadzieję na włączenie do programu terapeutycznego. Niestety, o refundacji leku, który biorę mogę zapomnieć ze względu na wiek i postać choroby – pisze Gaworski.

- W Ministerstwie Zdrowia tworzą nowe stanowiska, które będą kosztowały krocie, a na leczenie pieniędzy nie ma. Powstaną nowe twory do utrzymywania z kasy podatników: Rada Przejrzystości i Komisja Ekonomiczna. Żeby ustawa refundacyjna mogła wejść w życie, trzeba utworzyć 70 stanowisk. W samej Radzie Przejrzystości będzie utworzone 20 stanowisk z dniówką 3500 zł. Zresztą, kto wymyślił tę nazwę, czy wracamy do epoki haseł, bo ustawami i etatami już jesteśmy w minionych epokach! A my, chorzy, dostajemy głodowe renty plus brak refundacji leczenia i rehabilitacji – żali się sportowiec.

Jacek Gaworski otrzymuje rentę w wysokości 600 zł. Bez refundacji nie stać go na leczenie. W listopadowym programie „Sprawa dla reportera” jego żona nie kryła rozżalenia. – Mąż ma 44 lata i jest według państwa za stary, żeby go leczyć, bo generuje koszty. W naszej służbie zdrowotnej jest procedura: rozpoznanie, wypis, radź sobie sam – mówiła z rozpaczą.

- W Polsce istnieje wyrok śmierci, tylko to nie wymiar sprawiedliwości go orzeka, a Ministerstwo Zdrowia, odmawiając leczenia mi i wielu tysiącom chorych – kontynuuje Jacek Gaworski. - Tyle się ostatnio mówi o przywróceniu kary śmierci, że to nieetyczne, że łamiące traktaty i konwencje. Politycy litują się nad sprawcami wielu okrucieństw, ale dla nas, chorych, nikt nie ma litości. Kara śmierci jest orzekana za najbardziej bestialskie zbrodnie, a ja jestem po prostu chory, nie miałem na to wpływu, że zachorowałem, czy tym zasłużyłem na śmierć? Nikt nie protestuje, politycy nie dyskutują na ten temat, czy to dlatego, że orzeka inna instytucja? Czy przez to, że jestem chory, to jestem gorszy od największych zbrodniarzy? – podsumowuje z goryczą szermierz. Najwięcej wydają na leki emeryci, renciści i osoby przewlekle chore. Dr Zofia Skrzypczak z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego szacuje, że te wydatki stanowią ponad trzy czwarte budżetu domowego emerytów i rencistów. Po zakupie leków pozostaje niewiele pieniędzy, więc coraz więcej Polaków rezygnuje z leczenia. Dotyczy to co piątego pacjenta. Państwo refunduje kwotę około siedmiu miliardów złotych, czyli około 30 proc. rynku aptecznego.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że celem nowego prawa jest poprawa sytuacji pacjentów, leki nie zdrożeją, a sztywne marże i ceny spowodują jedynie, że refundowane medykamenty będą miały taką samą cenę w każdej aptece. Nie przedstawiono jednak badań potwierdzających tę tezę. Według Jacka Fundowicza z Instytutu Badań nad Gospodarka Rynkową, ustawodawcy w ogóle nie zasięgnęli opinii u niezależnych podmiotów i nie przeprowadzili rzetelnej analizy skutków wprowadzenia ustawy w życie. Wyliczenia przygotowało natomiast wielu ekspertów na zlecenie związków i stowarzyszeń zainteresowanych zmianami w ustawie.

Według raportów Pharma Expert, PriceWaterhouseCoopers czy firmy Case Doradcy, która przeprowadziła badania zmian cen leków dla PKPP Lewiatan i Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, po wprowadzeniu nowej ustawy pacjent będzie dopłacał do leków nawet około 20 procent więcej niż do tej pory.

- Już podczas przygotowywania projektu ustawy konsultanci i badacze rynku wskazywali, że przez nowe zapisy ceny leków znacznie wzrosną – mówi Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich. – Jesteśmy tym zaniepokojeni, ponieważ Polacy obecnie dopłacają do leków refundowanych bardzo dużo, bo aż 30 proc., a do wszystkich leków ponad 67 proc. Tymczasem według Światowej Organizacji Zdrowia, poziom dopłat do leków refundowanych powyżej 25 proc., a do wszystkich powyżej 40 proc. jest niebezpieczny dla pacjenta. Mam tylko nadzieję, że ministerstwo wynegocjuje znaczne niższe ceny z producentami. Wówczas leki, przynajmniej te refundowane, raczej nie powinny zdrożeć – kończy Maćkowiak.

Lekarze zapiszą tylko pełnopłatny lek

Kontrowersje wśród środowiska lekarskiego wzbudza szczególnie artykuł 48. ustawy refundacyjnej. Lekarze protestują przeciw skomplikowanym przepisom dotyczącym wystawiania recept. Uważają, że ustawa nakłada na nich, pod groźbą surowych kar, szereg biurokratycznych obowiązków.

- Lekarz będzie musiał sprawdzać ubezpieczenie zdrowotne pacjenta i określać poziom refundacji – mówi dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. - Narzucenie tych obowiązków spowoduje, że będzie musiał na co dzień sprawdzać dokumenty i śledzić obwieszczenia Ministerstwa Zdrowia. Zamiast leczyć, straci czas na przeglądanie papierów.

Według lekarzy do tak restrykcyjnych zapisów potrzeba elektronicznych systemów, które ułatwiłyby pracę. Obecne systemy nie sprawdzają się. Jako przykład absurdu podają listy ubezpieczonych pacjentów na stronach NFZ.

- Wykazy te są opatrzone gwiazdką z przypisem, że lista nie jest jednoznaczna z aktualnym ubezpieczeniem danego pacjenta – kontynuuje prezes NIL. - Gdzie w takim razie lekarze mają sprawdzić tę informację? Za najmniejszą pomyłkę grożą zaś wysokie kary. Jeśli zdaniem urzędnika funduszu zdrowia recepta zostanie nieprawidłowo wypisana lub będzie nieczytelna, fundusz zdrowia ukarze pracodawcę, zabierając mu z kontraktu pewną kwotę pieniędzy. Jednocześnie za to samo będzie domagał się pieniędzy od lekarza, który wypisał receptę. Pracodawca będzie mógł też odebrać lekarzowi nawet trzy pensje. Urzędnicy NFZ natomiast nie odpowiadają za swoje błędne decyzje. Jeśli lekarze mają być obciążeni takimi karami, to niech podobne grożą urzędnikom – postuluje Hamankiewicz.

Lekarze ostrzegają, że jeśli z ustawy nie zostaną usunięte represyjne ich zdaniem przepisy, będą powstrzymywali się od orzekania, czy pacjentowi należy się recepta refundowana poprzez zamieszczanie na recepcie adnotacji „refundacja leku do decyzji NFZ”. Oznacza to, że pacjenci zamiast do apteki, będą musieli udać się z receptą do urzędników.

- Nastroje są dramatyczne i podejrzewam, że jeśli Minister Zdrowia nie zechce rozmawiać nad zmianą zapisów obarczających lekarza tak wieloma obowiązkami administracyjnymi, to sytuacja będzie zmierzała w kierunku konfrontacji. Lekarze czują się lekceważeni. Świadczy o tym coraz szersze poparcie dla petycji, w której jasno wskazujemy, aby uprawnienie pacjenta do otrzymania leku refundowanego było realizowane przez płatnika refundującego koszty leków, natomiast, aby lekarze i lekarze dentyści zajmowali się wyłącznie wskazywaniem na recepcie, jakiego leku pacjent potrzebuje – podkreśla Maciej Hamankiewicz. Koniec z promocjami

Od 1 stycznia zabroniona będzie reklama aptek i ich produktów. Według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zlikwidowanie promocji jest równoznaczne z wydawaniem więcej na droższe leki. W ten sposób zostanie również ograniczona dostępność leków dla mniej zamożnych osób. Wejściem w życie nowej ustawy zaniepokojeni są pacjenci po przeszczepach, którzy od stycznia zapłacą znacznie więcej za leki przeciwdziałające odrzuceniu przeszczepionego organu. Zmiany dotkną również diabetyków. Na cukrzycę choruje w Polsce ponad dwa i pół miliona osób.

- Na liście leków refundowanych po raz kolejny nie pojawiły się nowoczesne analogi - mówi Andrzej Bauman, Prezes Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków. – Po zmianach wzrosną również ceny pasków do mierzenia cukru we krwi. Dotąd kosztowały one 3,2 zł za 50 szt. Według nowej zasady zdrożeją do 30 zł. Paski są przez chorych i lekarzy traktowane jako leki, bo jeśli pacjent stosuje samokontrolę, zmniejsza się ryzyko powikłań. Z powodu nowej ustawy nie będą też dostępne darmowe gleukometry i peny do wstrzykiwania insuliny. Apelowaliśmy do urzędników najwyższego szczebla o zmiany, ale nikt nie wziął pod uwagę naszych opinii. Rocznie przeprowadza się w Polsce 15 tys. amputacji. Jeśli, z powodu wysokich cen, cukrzycy przestaną odpowiednio często mierzyć poziom cukru, to za 4 lata liczba amputacji zwiększy się do 25-30 tys. rocznie – ostrzega Andrzej Bauman.

Być może jest jeszcze szansa na zmianę niektórych zapisów. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy już zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy ustawy refundacyjnej związane z receptami. Zastrzeżenie dotyczące zgodności ustawy refundacyjnej z Konstytucją w zakresie swobody działalności gospodarczej wyraża wielu prawników i ekonomistów.

Business Centre Club zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o rozważenie skierowania niektórych przepisów do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem przedstawicieli BCC w interesie państwa, pacjentów i przedsiębiorców konieczna jest nowelizacja ustawy refundacyjnej. Według Macieja Hamankiewicza z Naczelnej Izby Lekarskiej, chętnych do zaskarżenia ustawy jest coraz więcej.


za: http://biznes.onet.pl/wyrok-smierci-orzeka-ministerstwo-zdrowia,18494,4958823,3,news-detal

 

przelew